Znieczulica
Piątek, 05 Marzec 2010 07:48
Zastanawiałam się ostatnio, jak ogromna znieczulica dopadła ludzi na ulicach, w tramwajach,w autobusach, w sklepach, marketach, na przystankach, w samochodach, w przychodni, na poczcie. Wszędzie gdzie sięgnąć wzrokiem. Przerażające to jest bo wygląda na to, że gdzie się nie ruszysz, patrzysz na swojego potencjalnego wroga, który nie odezwie się dopóki nie zaczniesz domagać się swoich praw. Bo czyż kobieta w ciąży nie ma prawa poprosić o przepuszczenie jej w kolejce, ustawionej do kasy pierwszeństwa? Otóż NIE MA PRAWA. Bo znajdzie się jeden pan – zaznaczę, młody i krzepki-  który z oburzeniem powie: ALE TO JEST KASA DLA INWALIDÓW! Co wtedy trzeba zrobić? Trzeba  mu pokazać palcem, że na tabliczce oprócz znaczka inwalidy jest również namalowana kobieta w ciąży. Wtedy pan wielce obrażony, burcząc coś nieładnego pod nosem,  nie ma wyjścia i  wpuszcza biedną kobietę z wielkim brzuchem. Albo pani ustawiona do kasy pierwszeństwa, która widocznie oglada się za siebie i kilka razy mierzy wzrokiem pokaźny brzuszek pani w ciąży, która drepcze w miejscu żeby tylko zmieniać pozycje bo ustać już łatwo nie jest, ale w rzeczywistości udaje, że nie widzi. Jednym słowem kasy pierwszeństwa to wieczna walka kobiety, której to pierwszeństwo się należy ze znieczulicą społeczeństwa. I co mnie dziwi najbardziej,  ta znieczulica dotyczy tak samo kobiet jak i mężczyzn.  A przecież kobieta kobietę powinna najlepiej rozumieć. Nie ulega wątpliwości, że dochodzą do tego nerwy i stres, które nie są akurat potrzebne małemu mieszkańcowi brzuszka. Identyczna sytuacja jest w autobusach czy tramwajach. Tu co prawda nie ma miejsc wyznaczonych dla potrzebujących bo i tak nic by to nie dało, ale panuje powszechna zasada: JAK ZOBACZYSZ STARSZĄ OSOBĘ BĄDŹ KOBIETĘ W CIĄŻY, ODWRÓĆ SIĘ  I UDAWAJ ŻE NIC NIE WIDZISZ. Ta zasada się świetnie sprawdza. No, więc w autobusie tez trzeba walczyć o swoją pozycje. Najlepiej jest jeździć z dzieckiem bo wtedy Ty kasujesz bilet a dziecko wpada do autobusu i zajmuje miejsce dla ciężarnej mamy. Jest wtedy szansa, że jazda nie będzie męczarnią. Przyznam się, że patrząc na moje dziecko martwię się w jakim świecie będzie się wychowywalo. Czy ta podła rzeczywistość nie zmieni kiedyś jego wielkiego i ciepłego serduszka? Dobroci i wrażliwości? Nie zawsze będę mogła ochronić go przed złośliwością tego świata. No cóż, reasumując… co pozostaje kobiecie w zaawansowanej ciąży? Najlepiej nie wychodzić z domu, poza spacerkami do parku. Wtedy przynajmniej zaoszczędzimy sobie nerwów. Aleee… czy to jest realne do zrobienia? Niestety nie zawsze. No więc drogie panie, pozostaje nam codzienna walka ze znieczulicą :-).